Ed siedział ponuro na kanapie
i co jakiś czas grał nowe melodie. Był sam. Całkiem sam. Nie tylko w
mieszkaniu, ale i w życiu. Niedawno jego kumpel się oświadczył swojej
dziewczynie, Sheeran bardzo się z tego cieszył i tak dalej, ale to oznaczało,
że teraz będzie mieszkać sam, a tego raczej wolał uniknąć. Spojrzał na telefon,
miał nadzieję, że S. się odezwie, ale nic z tego, żadnej wiadomości. Nie chciał
już męczyć jej swoją osobą. Sama zdecyduje kogo woli. Teraz pozostało mu tylko
czekać, a tego nie znosił, poza tym za niedługo zbliżała się jego trasa, więc
nie miał za dużo czasu.
Wyjął zimne piwo z niewielkiej
lodówki i wygodnie rozłożył się z butami na zniszczonej kanapie. Przeskakiwał
po kanałach szukając kreskówek, które byłyby na tyle głupie by go dziś
rozbawić. Na marne, same wiadomości, program o gotowaniu i sport. Nie lubił słuchać nowych dramatycznych
wieści, a co dopiero o sporcie, dlatego przełączył na panią, która aktualnie
zawzięci siłowała się z ogromnym indykiem, próbując wepchnąć go do niewielkiego
piekarnika. Uśmiechnął się, to było nawet lepsze niż kreskówki. Oglądał tak
telewizję, aż do znużenia. Prawie już zasypiał gdy ktoś zastukał w okno znajdujące
się za kanapą. Prowadziło ono na schody przeciwpożarowe, dlatego lekko
przerażony Ed, wiedząc, że raczej mu się to nie zdawało, bo stukanie wciąż
słyszał, odwrócił swoją rudą czuprynę w stronę z której dochodził ten odgłos.
Jego zdumienie było jeszcze większe
niż wtedy, gdy usłyszał dźwięki. Na schodach stała niska brunetka, w białym
podkoszulku i czarnych legginsach, widać było, że marznie. O tej porze roku w
Londynie nie było zbyt ciepło. Otworzył okno i wpuścił ją do środka.
-Jess, co ty tu robisz? – spytał zdziwiony patrząc na
dziewczynę i od razu podając jej koc z kanapy. Teraz nie utrzymywali ze sobą
kontaktów, jednak kiedyś nawet się przyjaźnili, dlatego, nie mógł zostawić ją
tam. Zrobił jej gorącą herbatę i poczekał aż się rozgrzeje, by cokolwiek mogła
powiedzieć. I tak nigdzie mu się nie spieszyło.
-Przepraszam, wiem, że nie powinnam tutaj przechodzić. –
Powiedziała i wzięła głębszy łyk herbaty.
-Jednak, ze względu na to, że kiedyś się przyjaźniliśmy…
Jezu, Ed po prostu jesteś jedyną osobą, do której mogłabym się teraz zwrócić.
Wiem, że możesz mieć jakieś plany, że pewnie ci teraz przeszkodziłam w czymś
ważnym, ale naprawdę, nie byłoby mnie tu, gdybym miała inne wyjście. –Odparła.
Wbiła wzrok w podłogę i nerwowo zaczęła przeczesywać pacami swoje długie,
kruczoczarne włosy. Z jej oczu poleciała łza, którą szybko przetarła ręką,
licząc na to, że tego nie zauważył. Ed nie bardzo wiedział jak się zachować, co
ma zrobić. Przytulić, pocieszyć, czy może być bardziej stanowczym i wszystko
wyjaśnić? Nie bardzo też wiedział co ma powiedzieć dlatego nie mówił nic, aż
zapadła niezręczna cisza. W końcu wstał i odchrząknął znacząco, zaczął krążyć i
szukać jakiegoś racjonalnego wyjaśnienia. Po chwili zdał sobie sprawę, że tak
naprawdę dalej nie wie co ona tutaj robi.
-Jess, ale tak serio, co ty tutaj robisz? Co się stało?
Nie miałaś być w szpitalu, domu, czy coś? – Spytał na tyle uprzejmie na ile
potrafił i usiadł obok dziewczyny.
-Wypisali mnie wczoraj, poszłam do domu, mama była w
pracy, a On wrócił. Byłam sama, ja… ja nie wiedziałam co mam robić. Musiałam
wyjść, uciec. –Przełknęła ślinę i starała się nie płakać. Na samą myśl o tym
zrobiło się jej niedobrze. Ed dobrze wiedział o kogo chodzi. Chodziło o jej
ojca. Faktycznie jakoś teraz miał wyjść z więzienia. Siedział za bicie i
molestowanie seksualne.
-Czy On ci coś znowu zrobił? – Spytał, znów wstając, tym
razem by bliżej przyjrzeć się dziewczynie. Miała kilka siniaków i dopiero teraz
zauważył lekko podbite oko. J. zacisnęła usta i lekko pokiwała głową. Tym razem
nie powstrzymała płaczu. Ed szybko podał jej ręcznik papierowy, ponieważ nie
posiadał żadnych chusteczek. Jemu samemu chciało się płakać, gdy pomyślał sobie
ile ta dziewczyna musiała w życiu przejść.
-Czy On znów cię… no wiesz… - Nie bardzo mogło mu to przejść
przez gardło. Na szczęście dziewczyna pokręciła przecząco głową.
-Nie, zdążyłam mu uciec, w ostatniej chwili, ale trochę
się poszarpaliśmy. To nic takiego, po prostu potrzebuję noclegu na kilka dni,
aż znajdę jakiś inny pomysł.- Powiedziała, próbując lekko się uśmiechnąć.
-Jasne, nie ma sprawy. Możesz spać w sypialni, a ja będę
na kanapie lub jak wolisz, ale czemu nie zgłosiłaś tego na policję, albo mogłaś
chociaż pogadać ze swoją matką. Przecież to pobicie i to znaczące. Tego nie
można tak zostawić. – Spojrzał na Jess. Mocno ściskała ręcznik, którego użyła
jako chusteczki i patrzyła w dal przed siebie, jakby nie obecna, po czym gwałtownie
się odwróciła.
-Nie wiesz co to znaczy. Nie wiesz jak to jest mówić o
tym. Nie znasz mojej matki. On jest dla niej wszystkim. Nie ja, tylko On i
zawsze tak było. Uwierz mi, nie chcę jej znów robić zawodu, podając to na policję.
Dlatego, proszę cię Ed, nie proponuj mi rozwiązań, które gdy tylko byłyby
możliwe, to chyba oczywiste żebym wykorzystała. – Rzekła nieco podniesionym
głosem. Popatrzyła na chłopka, był nieco zmieszany. Wiedziała, że nie powinna
tak się zachowywać. Teraz tylko na niego mogła liczyć.
-Przepraszam, nie chciałam być nie miła, to wszystko
przez emocje. To nie twoja wina, wiem, że chciałeś pomóc. Chyba powinnam się
położyć.-Wstała i czekała na jakiś ruch. Jednak zanim do niego cokolwiek
dotarło, minęło kilka sekund. Otrząsnął się i lekko uśmiechnął. Zaprowadził
dziewczynę do sypialni, nie mogąc pozwolić jej spać na kanapie. Usiadł na
krześle w maleńkiej kuchni, przeczesał włosy i westchnął. Musiał jej pomóc, nie
wiedział jeszcze jak, ale musiał.
____________________________________________
Przepraszam, że musieliście tyle czekać na kolejną część, ale w moim życiu wiele się działo. Natomiast teraz, postaram się już wrzucać rozdziały regularnie i znacznie częściej ;) Dziękuję wszystkim, którzy są i to czytają. Bez was, ten blog nie miałby sensu! :)
To jest naprawdę bardzo dobre :-) przeczytałam właśnie odmpoczątku i szkoda, że takie króciutkie rozdziały :-)
OdpowiedzUsuńOho akcja coraz bardziej się rozkręca😄 podoba mi się rozdział oby tak dalej. Czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńOho akcja coraz bardziej się rozkręca😄 podoba mi się rozdział oby tak dalej. Czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń*.* Czekam na kontynuacje *.*
OdpowiedzUsuńNajlepsze fanfiction o Sheeranie jakie kiedykolwiek czytałam (*^﹏^*) Uwielbiam cię ♥
OdpowiedzUsuńTylko najgorsze jest to, że rozdziały dodajesz tak rzadko... Codziennie zaglądam tu kilka razy z nadzieją, że coś dodałaś. Szkoooda =( Mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać, bo twoje opowiadanie jest naprawdę świetne =) Rozdziały są super, ale naprawdę fajnie było by gdybyś dodawała je częściej =/ Może miała byś więcej czytelników?
No nic.... czekam na następny ♥
Jesteś najlepsza pamiętaj ♥♥♡
Dlaczego nas tak każesz tym czekaniem?... Mam nadzieję, że nic ci nie jest.
OdpowiedzUsuńNo cóż... pozostaje mi czekać....